Info
Więcej o mnie.
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
Moje rowery
Wykresy roczne
+2
°
C
+2°
-2°
Lublin
Niedziela, 18
| Poniedziałek | +1° | -1° | |
| Wtorek | +2° | 0° | |
| Środa | +3° | 0° | |
| Czwartek | +3° | +2° | |
| Piątek | +5° | 0° | |
| Sobota | +2° | -3° |
Prognoza 7-dniową
- DST 34.96km
- Czas 01:18
- VAVG 26.89km/h
- VMAX 41.50km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 86m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalew Zemborzycki
Poniedziałek, 16 marca 2015 · dodano: 16.03.2015 | Komentarze 0
Kolejna standardowa pętelka dookoła Zalewu. Solidny wschodni wiatr aż huczał w uszach. I jedynie na krótkich odcinkach, gdy jechałem idealnie na zachód robiła się taka cisza, że słyszałbym głos z Litwy. Kategoria <50, dzień, rower szosowy, samotnie, szosa
- DST 34.96km
- Czas 01:19
- VAVG 26.55km/h
- VMAX 42.80km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 90m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalew Zemborzycki
Niedziela, 15 marca 2015 · dodano: 15.03.2015 | Komentarze 0
Standardowa pętelka dookoła Zalewu. Niezbyt przyjemna ze względu na mocny i chłodny wiatr ze wschodu. Zaskoczyła mnie dosyć spora liczba rowerzystów na trasie, bo temperaturowo jeszcze nie jest zachęcająco. Kategoria <50, dzień, rower szosowy, samotnie, szosa
- DST 35.16km
- Czas 01:18
- VAVG 27.05km/h
- VMAX 42.60km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 86m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalew Zemborzycki
Środa, 11 marca 2015 · dodano: 12.03.2015 | Komentarze 0
Standardowa pętelka dookoła Zalewu. Kilka stopni mniej niż przez ostatnie kilka dni, ale odczuwalnie znacznie zimniej. Do tego solidny północny wiatr, na który nadziałem się na zachodnim brzegu. Szło jak po grudzie. Kategoria <50, dzień, rower szosowy, samotnie, szosa
- DST 35.18km
- Czas 01:16
- VAVG 27.77km/h
- VMAX 44.30km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 85m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalew Zemborzycki
Wtorek, 10 marca 2015 · dodano: 11.03.2015 | Komentarze 0
Kolejna standardowa pętelka dookoła Zalewu. Bardzo przyjemna, bo nadal ciepło, a do tego wiatr trochę osłabł i przekręcił się bardziej na zachód. Na trasie niewielu rowerzystów, wsród których najwięcej było szosowców. Na pierwszy dzień wiosny planowane jest otwarcie sezonu Lubelskiego Roweru Miejskiego i mam nadzieję, że to zmobilizuje władze miasta do posprzątania DDR z piachu, zwiru i tym podobnych wynalazków. Kategoria <50, dzień, rower szosowy, samotnie, szosa
- DST 35.12km
- Czas 01:16
- VAVG 27.73km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 97m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalew Zemborzycki
Poniedziałek, 9 marca 2015 · dodano: 10.03.2015 | Komentarze 0
Standardowa pętelka dookoła Zalewu. Znowu trochę wiało z południowego-zachodu, ale kompensowały to pustki na DDR. Po przyjeździe do domu zauważyłem kapcia na przodzie. Umęczoną w poprzednim sezonie oponę z tyłu przełożyłem kilka tygodni temu na przód i miałem nadzieję, że jeszcze kilka kilometrów z niej wyduszę. Ten kapeć przekonał mnie jednak, aby z oponą definitywnie się pożegnać, co też nastąpiło.W Tesco trwa promocja gadżetów rowerowych. Dla ciekawości kupiłem tamtejszą dętkę szosową, bo podobno Sagan na takiej jeździ. Podobno. Dętka kosztuje 7 zł, więc bardzo niewiele. Waży 142 g, podczas gdy np. Michelin Airstop A1 93 g. Świra na punkcie zaniżania masy roweru nie mam, ale internety twierdzą, że właśnie masa elemetów obrotowych (tj. kół) ma duże znaczenie. Tak czy owak, kiedyś się na tescowej dętce powożę, aby sprawdzić, czy te 50 g robi odczuwalną różnicę.

Siedemnaście mgnień wiosny, mgnienie nr 2: Krokus w rozkwicie © chirality
- DST 61.65km
- Czas 02:15
- VAVG 27.40km/h
- VMAX 42.70km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 195m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalew Zemborzycki × 3
Niedziela, 8 marca 2015 · dodano: 10.03.2015 | Komentarze 0
Ciepło i słonecznie, więc można było się przejechać bez zimowych barchanów i kufajek. Standardowa pętelka dookoła Zalewu, ale z trzykrotnym oplotem akwenu. Południowo-zachodni wiatr trochę psuł całokształt, ale biorę to za dobry omen - zima już ostatecznie przegrywa z wiosną. Na trasie niestety sporo spacerowiczów i rolkarzy, którzy jeszcze nie są do końca świadomi obecności rowerzystów na DDR. Nogi po zimie w kompletnym letargu i po 50 km były na przemian z ołowiu i z waty. Mordownia niezła, nie ma co.
Siedemnaście mgnień wiosny, mgnienie nr 1: Przebiśniegi w rozkwicie © chirality
Kategoria 50-100, dzień, rower szosowy, samotnie, szosa
- DST 32.46km
- Czas 01:14
- VAVG 26.32km/h
- VMAX 40.90km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 76m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Ależ Wysoki Sądzie, już w lutym wsiadłem na rower!
Sobota, 28 lutego 2015 · dodano: 28.02.2015 | Komentarze 0
Piękny wiosenny dzień tej zimy i jednocześnie ostatni dzień lutego postanowiłem wykorzystać na pierwszą przejażdżkę w tym roku. Chciałem przede wszystkim przetestować szosówkę po zimowym serwisie i dlatego dom opuściłem z całym zestawem kluczy, żeby w razie czego rozsypujący się rower na bieżąco skręcać. Wybór padł na standardową pętelkę dookoła Zalewu Zemborzyckiego. Dużo się na niej przez ostatnie trzy miesiace zmieniło. Pozimowy piach i brud, masa nowych dziur na odcinku szosowym i kompletnie zniszczone dwa fragmenty asfaltu na nowym DDR. Pomimo tego jazda sprawiła mi masę radochy, chociaż kondycyjnie było tragicznie. No ale po trzymiesięcznej przerwie cudów się nie spodziewałem. Na trasie sporo rowerzystów - wielu z nich wiozło z Dąbrowy łupy w postaci naręczy bazi. Regularna wiosna jest więc tuż, tuż. Po zimowej przerwie mój Garmin coś się rozleniwił, bo zaczął rejestrować trasę dopiero po ~3 km. Tym razem mu te zjedzone kilometry daruję, chociaż wiem, że ta pętelka ma 35 km z hakiem. Hmm... na BS pojawił się problem z wklejaniem mapek z Garmin Connect, bo mimo, że mogę je wstawiać, to takich zmian we wpisie BS nie łyka. Mam nadzieję, że da się to poprawić.EDIT 10/3/15: Zawiadowcy tego serwisu zignorowali mojego maila dotyczącego niemożliwości wklejania mapek z GC, więc musiałem sam trochę pokombinować. W sumie to banalna rzecz, bo teraz kod HTML generowany w GC nie zawiera w adresie mapki tekstu "http:". A bez tego BS nie jest w stanie takiego kodu ogarnąć. Wklepanie brakującego fragment na piechotę załatwia sprawę.

Bażant sobie spacerujący pod domem © chirality

Tymczasem na Zalewie Zemborzyckim © chirality
A dzisiejsza przejażdżka szosówką, a nie góralem, bo przekonało mnie to:
Kategoria <50, rower szosowy, samotnie, szosa, dzień
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Krajobraz po bitwie
Sobota, 28 lutego 2015 · dodano: 28.02.2015 | Komentarze 0
W czasie tej dziwacznej zimy nie-zimy rozebrałem swoją szosówkę na kawałki, aby ocenić stan zużycia jej komponentów po pierwszym sezonie. Co zauważyłem od razu, to żałosny stan tylnej opony. Niewiele myśląc zamieniłem więc opony miejscami, aby były one katowane po równo. Jednak z tego, co czytam to rotacja opon nie jest co do zasady dobrym pomysłem, gdyż opona przednia powinna być zawsze w dobrej formie. Ma to związek z katastrofalnymi skutkami eksplozji gumy na przodzie. O ile tylny blowout można jakoś kontrolować, to ten na przodzie kończy się zazwyczaj epicką glebą. No ale myślę, że na początku sezonu, gdy ledwo się turlam, mogę zaryzykować, szczególnie że na DDRach i jezdniach panuje pozimowy syf, więc nowych opon na to szkoda. Listę zniszczeń uzupełniają nadżarte bieżnie w jednym z konusów piasty przedniej i jednym tylnej. Jednak po przesmarowaniu piasty chodzą gładko, więc z ewentulaną wymianą się wstrzymam. Okazało się również, że oś tylnej piasty była fabrycznie tak nierówno wkręcona, że z jednej strony lewo co opierała się o hak przerzutki. Z wkładem suportu było trochę gorzej, bo jedno z jego łożysk się solidnie zatarło. Pewnie zupełnym przypadkiem jest to, że FSA stosuje w swoich wkładach MegaExo niestandardowe łożyska (24×37×7), których w miejscowym GS raczej nie ma. Można je kupować u Chińczyków, ale podobno jakość ich uszczelnienia jest wątpliwa. Chcąc nie chcąc, musiałem szarpnąć się na coś nowego (Shimano Ultergra SM-BB 6700). Co ciekawe, Shimano stosuje w suportach Hollowtech II łożyska rozmiarowo standardowe (25×37×7), ale tak profiluje miski, że standardowo uszczelnione łożysko się w nie dobrze i tak nie wciśnie. Zatem i w tym wypadku wybijanie zużytych łożysk i zastępowanie ich ogólnodostępnymi raczej nie przejdzie, chociaż w sieci można spotkać posty ludzi, którzy to robią. Dolne i górne łożyska sterów również chodziły bardzo ciężko. Pomimo, że teoretycznie są nierozbieralne, to wymieniłem w nich jedynie zniszczone kulki i to rozwiązało problem. Przy okazji zmieniłem też bieg linek przerzutek. Producent mojego roweru przeprowadził pancerz przerzutki z lewej manetki po lewej stronie główki ramy, a z prawej manetki po prawej stronie. Powodowało to silny napór pancerzy na główkę, który przenosił naprężenia na kierownicę. Uniemożliwiało to jazdę bez trzymanki (ważne, gdy przyjdzie ochota pograć na skrzypcach) i wymagało mniej lub bardziej świadomej walki z uciekająca na boki kierownicą podczas regularnej jazdy. Napór ten powodował również piłowanie lakieru główki ramy przez pancerze. Obrywało się też aluminiowym elementom hamulca przedniego, które były dosłownie żłobione pancerzem. Aby temu zapobiec zmieniłem bieg pancerzy w taki sposób, że pancerz z manetki lewej oplata teraz główkę ramy z prawej strony, a pancerz z manetki prawej z lewej strony. Jak za dotknięciem magicznej różdżki wyeliminowało to niepożądane naprężenia i tarcia. Oczywiście linki przrzutek muszą się pod rurą dolną krzyżować po to, aby w prowadnicę pod suportem wchodziły już normalnie. Z tego co czytałem, to wzajemne obcieranie się skrzyżowanych napręzonych linek nie jest problemem i podobno w mrocznych latach minionego stulecia ten sposób prowadzenia linek był powszechny.
Znerana opona Maxis Rouler po jednym sezonie (6 kkm) © chirality

Krzyżujące się linki przerzutek pod rurą dolną © chirality

Nowy bieg linek i pancerzy przerzutek © chirality

Przedni hamulec spiłowany pancerzem przerzutki © chirality
Kategoria bezjazdowo
- Sprzęt Banana Rama
- Aktywność Jazda na rowerze
Wysokie Światła 2014 i Bramki 2015...
Czwartek, 1 stycznia 2015 · dodano: 18.01.2015 | Komentarze 0
...czyliHighlights 2014 & Goals 2015.Wyjazdy w minionym roku, które najbardziej zapadły mi w pamięci:
1. Wołyń. Pierwsza wizyta na ziemi przodków, pierwszy raz rowerem poza granicami Polski i pierwszy raz z sakwami. Mrożony kwas w Kowlu, wyścig z czasem przy powrocie do zamykającej się granicy, kręcenie do Lublina nocą w blasku Superksiężyca i przy spadających perseidach. W rezultacie życiówka na góralu.
2. Wielka pętla lubelska. Główny etap Lubelskie Powiaty Tour 2014, podczas którego odhaczyłem siedem miast-siedzib powiatów mojego województwa. Zmagania z kontuzją, pogodą i psychiką. Dobra lekcja, a do tego życiówka na szosówce.
3. Pierwsza przejażdżka szosówką. Przez kolejne kilka miesięcy powoli przekonywałem się do tego roweru, aż w końcu stał się moim ulubionym.
4. Pierwsza jazda w pedałach SPD. Cztery gleby później i nie wyobrażam sobie dłuższego wyjazdu na platformach. Krótszego zresztą też nie.
Miniony rok w liczbach:
10213 – przejechany dystans (km) – celem było 10 kkm.
5977 – przejechany dystans na szosówce (km).
4235 – przejechany dystans na góralu (km).
426 – najdłuższa dniówka solo na szosówce (km) – celem było 200 km.
0 – najdłuższa i najkrótsza dniówka w grupie na szosówce (km).
342 – najdłuższa dniówka solo na góralu (km).
217 – najdłuższa dniówka w grupie na góralu (km).
387 – czas (h) spędzony w siodle.
147 – odwiedzone gminy.
124 – oploty Zalewu Zemborzyckiego (w tym 91 standardowych 35-km pętli i 33 niestandardowych) .
~50 – tempówki z psami (wszystkie wygrane!) - celem było 0.
25 – wyjazdy powyżej 100 km.
9 – przebite dętki – celem było 0.
3 – odwiedzone byłe niemieckie obozy zagłady (Bełżec, Sobibór i Majdanek).
3 – odwiedzone województwa.
2 – noce przejechane od zmierzchu do świtu.
1 – dmuchanie w alkomat (zdane celująco!) i 2 przemknięcia przez antypijackie blokady policji.
1 – kolizja – celem było 0.
W krystalizujących się planach na 2015 rok mam:
► 12 kkm/rok, 2500 km/miesiąc, 500 km/dzień;
► Ukraina (o ile otworzą most na Bugu i o ile Władimir Władimirowicz nic nie wymyśli...);
► Bieszczady;
► Województwo podlaskie;
► Nowe obce państwo;
► Zaktualizowanie mapy Zalicz Gminę.
Kategoria bezjazdowo
- DST 35.09km
- Czas 01:16
- VAVG 27.70km/h
- VMAX 39.10km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 83m
- Sprzęt Szosant
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalew Zemborzycki
Środa, 3 grudnia 2014 · dodano: 03.12.2014 | Komentarze 0
Standardowa trasa dookoła Zalewu. Trochę cieplej niż wczoraj i wiatr jakby słabszy, ale i tak na dworze bardzo kameralne grono. Pod jednym z mostów mijałem mieszaną parkę hardkorowców obalających flaszkę. Kaski z głów, bo trzeba być naprawdę koneserem, żeby w takich warunkach lać cokolwiek do gardła. W Dąbrowie radiowóz i karetka, a w lesie policjanci i ratownicy. Pewnie jakiś nieszczęśnik bawił się w hipotermię. Karetka później wyprzedzała mnie na światłach, ale bez sygnału - nie wiem, czy to dla pacjenta dobry znak. No i zniknął w końcu jeden z dwóch deskowych mostków przecinających DDR koło Lubelskiego Klubu Jeździeckiego. Biegły pod nim jakieś węże (na szczęście gumowe, bo te żywe nie mają nóg, żeby biec) do pobliskiej budowy. Tęsknił za tym elementem architektury nie będę, bo jechało się po tym tak sobie. Kategoria <50, dzień, rower szosowy, samotnie, szosa

